Słowa... Wciąż słowa i słowa,
nieistniejące osobno, a razem jak melodia.
Jak mazurek Chopina, jak preludium Bacha,
bez których jestem jak ślepiec, jak wygasła pochodnia. Zawładnęły moim umysłem, zawładnęły mym ciałem
i w duszę się wdarły na siłę, nic mi nie pozostawiając.
Więc jestem jak manekin, jak teatralna marionetka,
której namalowano uśmiech i którą zrobiono z drewna.
A gdy Bóg pociąga za sznurki niewidzialną ręką,
ja chylę swoją głowę przed jego nieziemską potęgą
i błagam o słowa... O słowa... Te jeszcze nienapisane,
bo w mojej duszy zlęknionej zaczyna się wielki taniec. Nabrzmiewa ogromny huragan, by wrócić mi myśli od nowa.
Ja jeszcze bezwolnie, namiętnie wciąż proszę o słowa, o słowa...
Nie zawsze łatwo jest nic nie zrobić, ale kiedy przychodzi czas że trzeba walczyć, to formą ataku jest milczenie, a ono jest złotem, i po wyjściu zwycięsko z tej walki możesz zajść wysoko.
Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestuj się!
2 komentarze
kikii0496 Plus
Odpowiedz Ocena 6/6
cichyszept1 Plus
Opis też mi się podoba
Milczenie jest złotem
Odpowiedz Ocena 6/6
Brak komentarzy