Rokefeler Niezły Feler – "Ku chwale Ojczyzny"

296 0 6 30 grudnia 2013

marcin2013

74 subskrybentów

***a ja, my lord. ***a jaa! Ja ***e, kumba ya! Zajebisty Yankes w Impresce nagrody rozdaje, a ja piję whisky no i palę faję. ***a ja, my lord, kumba ya! No i jest zabawa, już się dzieje do białego rana, chata na***a. Przyjechała Policyja, zaproszenia nie mieli. Pijani w dupę byli, w*** dostali, pojechali. Ku chwale Ojczyzny, wsiedli, odjechali. Ku chwale Ojczyzny, psy nie noszą bielizny. Jeździłem Żukiem, Maluchem i Fiatem, teraz chciałbym hybrydowym Lambordżini lub Bugattem. Ku Ojczyzny chwale, ***e dyplomy, medale. Ku chwale Ojczyzny, zbieram nowe blizny. Panie Prezydencie obserwuje twe nadęcie. I ty Panie Premierze, ja wciąż panu nie wierze. Obydwaj jesteście oderwani od rzeczywistości, na wasz widok tylko mózg się złości. Kłamiecie kiedy tylko otworzycie usta. Dzięki Bogu są jeszcze kolory i gusta. Dzięki Bogu są jeszcze inne kraje, inne kraje i obyczaje. Ja to obczaje, Amen. Idę do pracy, śmiało, na kacu. Menadżer mi tam coś nawija o zwolnieniu, ja bym chciał podwyżkę cwelu, słuchaj mnie śmierdzielu, chyba się nie zgadamy. W czoło go całuje i się salutuje. Wyrzucam przez okno s***iela, kapitalistycznego Hitlera, i sprzedajnego menela. Ku chwale Ojczyzny. Ta chwila, ten moment mimochodem odjeżdżam służbowym drogim samochodem, olewam emeryturę. Dodaje gazu, rozwalam furę i mam w dupie. W dupie to mam. I love it. Wchodzę do baru, ciebie spotykam, w bilarda pykam. I w tyle mamy, pijemy, gadamy. Palimy, gadamy, demokracje przeklinamy. Dupeczki chwalimy, gorzkie żale tłumimy. Dupeczki chwalimy, gorzkie żale tłumimy. Ku chwale Ojczyzny! Ej ty tam, pokaż blizny! Wracam z melanżu zazwyczaj w niedziele, po pokucie, po ruchaniu, po kebabie, po kościele. Co ja pacze, co ja widze - poniedziałek, nie ze mną takie akcje. Bruner, nie ze mną te numery. Dość afery. Żyje jak pies na schronisku, dostaje po pysku, i tylko czekam i czekam aż ktoś po mnie przyjdzie i mnie stąd zabierze, nakarmi, wykąpie, pokocha, zaszczepi, ubierze. Moją ulubioną piosenką miesiąca jest Bałkanica, do przodu Słoica, niech żyje Stolica. A co powiesz na mały numerek w przydrożnym rowie. Która wolna, kto mi powie? A co powiesz na jazdę bez ważnego biletu, na gapę, włączaj muzę, całuj usta, podaj łapę. Włączaj mjuzik, ściągaj stanik, glebnij ze mną na dywanik. Robimy to z własnej nieprzymuszonej woli a tu nagle: "Bileciki do kontroli". Moje bity są tak chore jak ta polska służba zdrowia. ZUS-u nie płacę więc nie boli mnie głowa. Moje bity są kradzione, przybij pionę. Dymaj żonę, niechaj dziś głośniej zahuczy, bo kradzione nie tuczy, pozdrowienia dla suczy. Dymaj żonę, niechaj dzisiaj głośniej zahuczy, bo kradzione nie tuczy, pozdrowienia dla suczy. Ku chwale Ojczyzny, zbieram nowe blizny. Ja kocham swą Ojczyznę lecz ***e tą drożyzne. Kocham cię Polsko. Kocham cię Ojczyzno, udowadniam to na co dzień podatkami, krwią i blizną. Ku chwale Ojczyzny, zbieram nowe blizny. Ja bardzo kocham swą Ojczyznę lecz ***ę tą drożyznę. Ku chwale Ojczyzny, zbieram nowe blizny. Kocham cię Polsko. Polsko! Kumbaya my lord, ***a ya. Ło - ołułoo, impreza trwa...

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestuj się!

1 komentarz

Brak komentarzy